spotkania na wschodzie
pl ru

Ludzie, Białoruś

Ojciec Adam Sztark (1907 - 1942)

Jego parafia leżała na terenie dzisiejszej Białorusi, w okolicy Hrodnej, niedaleko miasta Słonim. Obszary te w okresie międzywojennym należały do Polski, a od 1939 były zajęte przez Związek Radziecki aż do 1941 roku, kiedy przeszły pod okupację niemiecką.

Okupantom, zwłaszcza rosyjskiemu, zależało na izolowaniu kapłanów od społeczeństwa. Ks. Sztark nie poddał się i posługę duszpasterską spełniał po kryjomu. Nie brakowało mu pomysłowości, aby dotrzeć do chorych w szpitalu lub do pensjonariuszy w domu starców. Charakteryzował się na zgrzybiałego starca, przybywającego z daleka do ciężko chorej córki, i nocą, w zmowie z pielęgniarkami, w ich dyżurce spowiadał i udzielał sakramentu Eucharystii lub namaszczenia chorych. Aby uniknąć kłopotliwych pytań, mogących go zdemaskować, udawał głuchego jak pień. Do domu starców przychodził przebrany dla odmiany za Izraelitę, ponieważ Żydzi cieszyli się wówczas u Rosjan szczególnymi przywilejami. W przebraniu wieśniaka przynoszącego żywność bywał także u dzieci w ochronce, gromadzącej małych uciekinierów pogubionych przez rodziców w zawierusze wojennej.

Położony na północny wschód od Warszawy, Słonim był znany ze swego starego żydowskiego centrum. Przed wejściem Niemców na te tereny liczebność ludności żydowskiej wynosiła 20 tysięcy. Okres terroru rozpętanego przez niemieckie siły okupacyjne rozpoczął się w Słonimiu 25 czerwca 1941 roku, w trzy dni po inwazji Niemiec na Związek Radziecki. W krótkim czasie hitlerowcy doprowadzili do eksterminacji prawie całej ludności żydowskiej zamieszkałej w tym mieście. 14 lipca przeprowadzili pierwszą obławę na przywódców gminy żydowskiej, zabijając przy tym tysiąc osób. 14 listopada zatrzymali dalszych 10 tysięcy Żydów, a w grudniu utworzyli getto w dzielnicy Żabinka. W czerwcu 1942 roku podpalili getto, chcąc uśmiercić możliwie największą liczbę Żydów.

W tym czasie o. Sztark nawoływał z ambony do pomocy Żydom, zbierał na ich rzecz wśród parafian pieniądze i kosztowności, organizował im aryjskie papiery, wystawiając antydatowane świadectwa chrztu. Później do osadzonych w getcie przekradał się przez mur, aby dostarczać żywność lub nieść wsparcie moralne. Po podpaleniu przez Niemców getta, ksiądz krążył po mieście, odnajdywał błąkające się, osierocone żydowskie dzieci, przechowywał je na plebani i przekazywał potem siostrom niepokalankom. Dzieci przebywały w ukryciu na strychu klasztoru. Ścigany przez Niemców, ocalał tylko dlatego, że zdecydował się na desperacki skok z okna drugiego piętra.

Z początkiem grudnia 1942 r. podjął wyprawę do słonimskiego wiezienia, gdzie w dwu wielkich celach trzymano ludzi przeznaczonych na rozstrzelanie. W mundurze granatowego policjanta udało mu się wejść do skazanych i przez cztery nocne godziny dysponować ich na śmierć. Opuścił więzienie o godzinie 3.00 w nocy, a o 5.00 nad ranem dokonano egzekucji. Oprócz Polaków musieli tam być również ocaleni z pogromu Żydzi lub rosyjscy partyzanci, bo obok spowiadania również chrzcił.

W połowie grudnia sporządzono kolejną listę przeznaczonych na rozstrzelanie, na którą wciągnięto ks. Sztarka. Uprzedzono go o tym i namawiano do ucieczki z miasta. On jednak nie przystał na dezercję. W tym samym grudniu 1942 r. uzbrojeni Niemcy wtargnęli do klasztoru i w trakcie dokładnej rewizji odkryli obecność żydowskich dzieci. Gestapo poddało torturom opiekujące się nimi siostry Marię Martę i Marię Ewę, by wydobyć od nich informacje. Kiedy siostry odmówiły wydania osób współuczestniczących w tej podziemnej działalności, hitlerowcy zabrali je tego samego dnia na pobliskie miejsce straceń, tak zwaną Górkę Pietrowicką. Tam wtrącili je do dołu i zastrzelili (obie Kościół uznał za błogosławione). Wkrótce po zamordowaniu bł. Marii Marty i bł. Marii Ewy gestapo wpadło na ślad ojca Sztarka i samochód gestapo pojawił się przed plebanią w Żyrowicach. Przerażonemu księdzu kazano natychmiast wychodzić, nie pozwoliwszy na zabranie czegokolwiek. Ojciec Sztark nie uciekał. Następnego dnia wepchnięto go do ciężarówki wypełnionej ludźmi i zabrano na to samo miejsce, Górkę Pietrowicką, gdzie parę dni wcześniej zabito siostry z zakonu Niepokalanego Poczęcia i gdzie Niemcy zabijali Żydów z całej okolicy. Po przybyciu na miejsce ojcu Sztarkowi i jego współtowarzyszom kazano się rozebrać. Był przygotowany na spotkanie ze Stwórcą, ale chciał stanąć przed Nim w czarnym habicie zakonu jezuitów, którego był tak gorliwym członkiem. Powiedział więc oprawcom, że nie rozbierze się, ponieważ chce umrzeć w habicie. Z niewiadomych powodów przystali oni na jego ostatnią prośbę.

sztarkzrodzina

Ojciec Adam Sztark (po prawej)


Ojciec Sztark byłby pewnie zapomniany, gdyby nie dwaj jezuici - Polak ojciec Felicjan Paluszkiewicz i Amerykanin ojciec Vincent A. Lapomarda. Kilka lat temu o. Paluszkiewicz napisał książkę "Przyszli służyć", w której zamieścił 25 sylwetek wybitnych polskich jezuitów z XX w., w tym sylwetkę o. Sztarka. Książka trafiła do o. Lapomardy, który wszczął starania o przyznanie o. Sztarkowi medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata i Instytut Yad Vashem w Jerozolimie przyznał mu go pośmiertnie w 2001 roku.

Z ogólnej liczby 150 jezuitów, którzy padli ofiarą hitlerowców, połowę stanowili polscy księża, bracia i seminarzyści. Jednym z nich był Adam Sztark SJ, ksiądz, który oddał swe życie w wieku 35 lat, ratując żydowskie dzieci.

Opracowała Anna Drzewiecka

Bibliografia:

B. Nowak, Ojciec Adam ratuje żydowskie dzieci, "Fołks-Sztyme" z dn. 22 II 1982 r.

W. Lapomarda SJ, Adam Sztark SJ męczennik, "Życie Duchowe" nr 24/2000" s. 72.

C. Białek, Na ratunek człowiekowi, w: Pięćdziesiąt lat Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, Rzym 1976, s. 267-272

Felicjan Paluszkiewicz SJ, "Przegląd Powszechny", nr 9/2001

Komentarze użytkowników
+ Dodaj komentarz
Wpisz swój komentarz oraz wypełnij pole Nazwa użytkownika!
Twój komentarz:
Nazwa użytkownika: