spotkania na wschodzie
pl ru

Kultura, Inne

ŚWIĘTY JOZAFAT KUNCEWICZ

Na chrzcie Kuncewicz otrzymał imię Jan. Kiedy poszedł do szkoły, okazało się, że jest bardzo zdolny. Szybko nauczył się pisać, czytać i liczyć. Dalsza edukacja odbywała się w cerkwi: tu poznawał żywoty świętych, studiował księgi liturgiczne. Ujawnił się też jego talent malarski, próbował sam malować ikony.

519px_JKuncewicz
Święty Jozafat Kuncewicz

W 1569 roku przyjaciel ojca, wileński kupiec Jacenty Popowicz zabrał młodego Kuncewicza ze sobą, miał go w Wilnie uczyć zawodu. Wkrótce jednak okazało się, że chłopak nie ma serca do handlu. Wciąż po kątach czytał różne książki, chodził zadumany, nad czymś rozmyślał. Jednym z palących tematów była Unia Brzeska. Po której stronie się opowiedzieć? Kto ma rację? W końcu pojął, że nie godzi się rozdzierać Kościoła Bożego, że jest to wielkim grzechem. Stał się zagorzałym zwolennikiem jedności. Zaczął doceniać Kościół rzymski i równocześnie nadal kochał Cerkiew, mimo iż widział z jakimi problemami się boryka. Zrozumiał też, że nie nadaje się na kupca. Udał się na kilka dni do klasztoru św. Trójcy uznał bowiem, że tylko Bóg powie mu co ma czynić. I pojął, że chce zostać zakonnikiem. Niestety na takie rozwiązanie nie zgadzał się ani jego opiekun, Popowicz, ani rodzony ojciec. Dopiero w 1604 roku Kuncewicz postawił na swoim. W zakonie bazylianów nadano mu imię Jozafat. Po niedługim czasie udzielono mu święceń diakońskich, bo dzięki wcześniejszym lekturom i rozmowom z teologami umiał to, co powinien[1]. W 1609 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Jozafat umartwiał swe ciało, pościł, wstawał skoro świt, chodził we włosienicy. Szukał samotności, by się modlić, rozmyślać, czytać. Ale ludzie do niego lgnęli. Przyciągał ich swoją postawą. Jego kazań przychodzili słuchać zarówno unici, dyzunici jak i protestanci. W latach 1614-1617 Kuncewicz był przełożonym w klasztorze
św. Trójcy. Jozafat w 1604 roku przyszedł do rozpadającego się klasztoru i w dodatku był jedynym nowym zakonnikiem, pod koniec jego rządów - w 1617 roku - klasztor był odnowiony i poszerzony, a co najważniejsze było w nim kilkudziesięciu nowych zakonników. W XVII wieku stał się pierwszym nowicjackim klasztorem wileńskiej Unii.

Latem 1617 roku na kapitule bazyliańskiej Kuncewicz otrzymał pismo od króla Zygmunta III mianujące go koadiutorem biskupa połockiego z prawem następstwa oraz biskupa Witebska i Mścisławia. Zakonnik wiadomość przyjął niechętnie, ale równocześnie zdawał sobie sprawę, że zadania musi się podjąć, bowiem cała niemal Białoruś pozostawała bez pasterza - dotychczasowy biskup miał już prawie dziewięćdziesiąt lat i chorował. Wkrótce metropolita Rutski udzielił Jozafatowi święceń biskupich, później odbył się jego bardzo uroczysty wjazd do Połocka i ingres.


12 listopada 1623 roku Kuncewicz wraz ze swoim archidiakonem Doroteuszem udał się na jutrznię. Gdy wracał, zauważył na dziedzińcu podburzony tłum domagający się jego śmierci. Zakonnika to nie zdziwiło - wiedział, że często żegnano się na jego widok, rzucano w niego kamieniami, powszechnie uważano, że opowiadając się za Unią, zdradził prawosławie i teraz swoimi kazaniami pragnie jeszcze wierny lud prawosławny strącić do piekła. Wiedział, że być może za jedność Kościoła przyjdzie zapłacić mu życiem. Był na to przygotowany, śmierci się nie bał. Zawierzył Bogu. Tymczasem na dziedzińcu padły rozkazy i pierwsze strzały. Kuncewicz wyszedł naprzeciw napastników i czyniąc nad nimi znak krzyża oddał się do ich dyspozycji. Jeden z nich uderzył go pałką w głowę, drugi toporem rozrąbał głowę Jozafata. Zmarłego wywleczono na podwórze, gdzie rozbestwiony tłum zaczął do trupa strzelać, deptać po nim. Szydzili zeń, że dziś przecież niedziela i trzeba by biskup powiedział kazanie. Szarpano na nim ubranie, dziwiąc się, że biskup chodził w starym połatanym bazyliańskim habicie i włosienicy. W końcu zawleczono go na szczyt i zrzucono na brzeg rzeki. Tam do włosienicy nawkładano kamieni i parę wiorst od Witebska wrzucono ciało biskupa do wody. Nocą powiesił się ten, który pierwszy uderzył na Kuncewicza, inni zaczęli uciekać. Również nocą ruszyli pierwsi gońcy z wiadomością o męczeńskiej śmierci Jozafata. Rano zaczęła swe działania grodzka i zamkowa komisja, rozpoczęły się aresztowania. Ciało Kuncewicza znaleziono w Dźwinie dopiero po sześciu dniach poszukiwań. Przewieziono je do Połocka. W żałobnym pochodzie szli także protestanci
i Żydzi. Wielu przechodziło na stronę Unii.

9 grudnia król Zygmunt III powołał specjalną komisję śledczo-karną dla zbadania sprawy witebskiej. Dał jej wszystkie pełnomocnictwa. Przewodniczył jej Lew Sapieha. W skład komisji wchodzili m.in. Samuel Sanguszko i Mikołaj Zawisza. Proces trwał od 17 do 22 lutego 1624 roku i zapisał się jako "czarne dni Witebska". Winni zostali skazani na śmierć, prawie wszyscy wcześniej przyjęli Unię. Odjęto Witebskowi prawa miejskie, zburzono Ratusz, pozdejmowano dzwony. Rzucono pięcioletnią klątwę kościelną. 30 kwietnia 1624 roku złożono wniosek o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego sł. Bożego Jozafata Kuncewicza, arcybiskupa unickiego Połocka. Błogosławionym ogłosił Kuncewicza papież Urban VIII 16 maja 1643 roku, a kanonizował go 29 czerwca 1867 roku papież Pius IX.



[1] Cerkiew i klasztor Świętej Trójcy ufundowała w połowie XIV wieku Olga, moskiewska żona Olgierda Giedyminowicza. Znajdowały się tu relikwie pierwszych chrześcijańskich męczenników litewskich i bardzo stara ikona Matki Bożej. W 1511 roku wzniesiono murowaną cerkiew i klasztor. Kiedy Kuncewicz wstąpił do zakonu przełożonym był Helazij, również zwolennik Unii.

Komentarze użytkowników
+ Dodaj komentarz
Wpisz swój komentarz oraz wypełnij pole Nazwa użytkownika!
Twój komentarz:
Nazwa użytkownika: