spotkania na wschodzie
pl ru

Kultura, Białoruś

Nad Gawią

Kazimierz Niechwiadowicz urodził się 6 lipca 1957 roku w miasteczku Sobotniki nad rzeką Gawią w rejonie Iwie na Grodzieńszczyźnie. 1 maja 1958 roku wyjechał z rodzicami do Polski, ale często powracał i powraca do swojej małej ojczyzny, którą darzy bardzo ciepłym uczuciem podobnie jak całą ziemię grodzieńską. Dał temu wyraz w swoich książkach: Moje Sobotniki, Trokiele 2003, Żemłosław, Białoruskie podróże.

Gawia

Nad Gawią jest to zbiór wrażeń z ośmiu podróży autora na Grodzieńszczyznę i Polesie odbytych w latach 2006-2011. To bardzo żywy i ciekawie przedstawiony fragment współczesnej Białorusi. Jest w nim śnieg i mróz, słońce i wiatr, deszcz i mgła, droga i rzeka, pole i las. Są ludzie i zwierzęta, miasto i wieś, historia i współczesność. Książka jest dobrą zachętą do odwiedzenia tego kraju.

Autor poszukuje dla swej książki wydawcy lub sponsora.

Strona autora: http://pawet.net/niechwiadowicz

Poniżej przedstawiamy fragmenty książki.

Wstęp

Pomysłem do napisania tej książki były opisy moich ośmiu podróży na Białoruś, do rodzinnych stron na Grodzieńszczyźnie i w parę innych miejsc na Polesie, które odbyłem w latach 2006-2010. Opisy te, w formie krótkich relacji, zamieszczałem w mini gazetce pt. „Gawia” i rozsyłałem do ziemlaków1 mieszkających w Polsce i za granicą. Przywoziłem je także na Białoruś. Pierwszy numer „Gawii” powstał w lipcu 2000 roku, a ogółem wyszło ich trzynaście. Każdy nowy egzemplarz tworzyłem przy pomocy komputera i drukowałem na drukarce atramentowej. Następnie z tak utworzonej matrycy robiłem kserokopie. Relacje z roku 2007 nie zostały opublikowane pod żadną postacią. Zostały one bardziej rozbudowane od poprzednich, dlatego też postanowiłem zebrać je razem, dołączyć do nich „Gawie” z roku 2006 i z całości utworzyć niewielką książkę. Najświeższym uzupełnieniem tych dwóch lat jest garść wrażeń z ostatnich moich pobytów na Białorusi w latach 2009 i 2010.

I tak powstała współczesna, aktualna i bardzo dynamiczna książka o Białorusi i Polakach na Białorusi. Jest w niej śnieg i mróz, słońce i wiatr, deszcz i mgła, droga i rzeka, pole i las. Są ludzie i zwierzęta, miasto i wieś, historia i teraźniejszość fragmentu Białorusi. Jest ona dobrą zachętą do odwiedzenia tego kraju dla każdego, a nie tylko dla tych osób, którzy wywodzą z niej swoje korzenie.

Większość książek o Kresach to wspomnienia z końcowego okresu II Rzeczpospolitej, z czasu II wojny światowej, z wymuszonej „wędrówki ludów” do nowej Polski. To także opisy istniejących jeszcze zabytków kultury Rzeczpospolitej Obojga Narodów, przewodniki turystyczne (ale dotychczas nie ukazał się żaden przewodnik turystyczny poświęcony Białorusi), różne prace naukowe i publikacje dotyczące zagadnień politycznych. Ich autorzy, ci pochodzący z Kresów, wracają w nich do swoich miejsc urodzenia, ale głównie w pamięci. Niektórzy je odwiedzili raz czy dwa, od czasu opuszczenia, i to wszystko. Dla nich jest to przeszłość zamknięta jak rzeka bez powrotu.

Ja natomiast mam nie tylko ciepłe uczucie do tej ziemi, ale odczuwam silną więź z nią i mam do kogo i do czego wracać. I będę wracał, nawet gdyby zostały tylko same groby, a moja książka jest od tych wszystkich zupełnie inna. Przede wszystkim dlatego, że ja, jej autor, byłem dziesięciomiesięcznym ekspatriantem2 który z rodzicami opuścił rodzinne miasteczko Sobotniki. Nie mogłem więc cokolwiek zapamiętać z tego pierwszego okresu życia, ale często i z wielką chęcią powracam do mojego miejsca urodzenia.

Oprócz relacji z przebywania na ziemi rodzinnej w „Nad Gawią” jest także trochę Iwia, Lipniszek i Trokiel, Lidy oraz Grodna. Trochę Łunińca, Sienkiewicz i Mikaszewicz w obwodzie brzeskim. Jest trochę przemian, jakie na Białorusi zaszły i nadal się dokonują, szczególnie na prowincji. Napisałem także o ludzkim losie i jego przemijaniu. Również o historii, na którą ludzie nie mają wpływu. Wkracza ona niespodziewanie w ich życie, przewraca je do góry nogami i nadaje mu nowy, a niechciany przez nich bieg.

„Nad Gawią” jest przeznaczona dla czytelnika krajowego, który chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o Białorusi niż to zwykle przedstawiają nasze media. Jest także przeznaczona dla licznej grupy osób, które bezpośrednio pochodzą z Kresów Północno-Wschodnich i dla tych, co stamtąd wywodzą swoje rodzinne korzenie. Jednak przede wszystkim jest ona zaadresowana do naszych rodaków z Grodzieńszczyzny. Do tych co zostali na rodzinnej ziemi, na ojcowiźnie, do ich dzieci i wnuków, ponieważ jest w znacznej części napisana o nich.

Tuż po zakończeniu wojny wielu Polaków wahało się, czy wyjechać do tej nowej Polski czy zostać? Sytuacja polityczna wydawała im się nieustabilizowana, kołchozy jeszcze nie powstawały, kościołów jeszcze nie zamykano. Ludzie różne rzeczy słyszeli i opowiadali, na przykład że Polska powróci. I jak tu nagle wyjeżdżać w nieznane, zostawić dom rodzinny i ziemię, groby najbliższych na cmentarzu? A później, w drugiej połowie lat pięćdziesiątych Sowieci już tak łatwo nie puszczali, bardzo utrudniali, a nawet uniemożliwiali wyjazdy. I znaczna część naszych rodaków została i przetrwała, chociaż była poddawana o wiele cięższym próbom niż Polacy w kraju.

Polacy na Kresach przez długie lata nie otrzymywali żadnej pomocy od macierzy. Łączyły ich z nią wpierw listy od krewnych, którzy wyjechali, a później obustronne odwiedziny bliskich. W Polsce Rzeczpospolitej Ludowej nie pisano i nie mówiono o Polonii na wschodzie czy też polskiej mniejszości narodowej. Po upadku komuny to się zdecydowanie zmieniło, uważam jednak, że można więcej robić dla naszych rodaków w różnych potrzebach ich życia. Wszak największe oparcie dla realizowania swojej polskości mają tylko Polsce.

Na Białorusi jest niewiele dostępnych prac dotyczących najnowszej i prawdziwej historii tej ziemi oraz przedstawiających codzienne życie jej mieszkańców, a polskich książek od dobrych kilku lat nie ma w księgarniach. Tak mało się pisze w Polsce o Białorusi i to głównie o polityce, i o Związku Polaków. Ale dlaczego przedstawia się tylko jeden Związek, jako wyłącznego reprezentanta naszych rodaków? Dlaczego nasz rząd i parlament pozostawili bez pomocy tych Polaków, którzy należą do innego Związku Polaków na Białorusi? Dlaczego utrwalają podział tej organizacji, którym są zainteresowane białoruskie władze?

O Białorusi można by pisać więcej. Na przykład o wspólnej z Polską historii w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, o dążeniach do utworzenia niezależnego państwa białoruskiego w 1918 roku, o żywych jeszcze dziejach z lat międzywojennych na terenach, które po II wojnie światowej zostały odłączone od Polski i przyłączone do Białorusi. Można by pisać o kulturze Białorusi, którą także tworzyli Polacy, o dużych atrakcjach i walorach turystycznych tego kraju. Wiele ciepłych słów warto przelać na papier o gościnności i serdeczności mieszkańców Białorusi. Uważam, że ciekawym było by przedstawienie poglądów różnych środowisk młodych ludzi na rzeczywistość w jakiej żyją, a także ukazanie ich marzeń i planów na przyszłość.

W roku 1997 Polska Telewizja przestawiła bardzo interesujący cykl filmów pt. „Polacy na Białorusi”. Była w nich historia i współczesność, budowa kościołów i praca sióstr misjonarek, barwne sylwetki rodaków i działalność polskich kółek i organizacji. Może warto by wznowić ten cykl wracając do tych samych miejsc i ludzi ukazanych za pierwszym razem? Pokazać, co i na ile tam się zmieniło?

W kilku tytułach rozdziałów tej książki, w imionach solenizantów występujących pod konkretnym dniem użyłem słów białoruskich, które zapisałem tak, jak je usłyszałem podczas wymawiania. Zaczerpnąłem je z „Białoruskiego kalendarza 1993”, podobnie jak ludowe porzekadła związane z prognozowaniem pogody i wiejskim życiem. Zrobiłem tak dlatego, że bardzo lubię białoruski język. Jest on dla mnie zrozumiały, śpiewny, łagodny i przyjazny. Lubię białoruską prowincję z miasteczkami, wioskami, koloniami i chutorami3, gdzie czas płynie wolniej, a historia, nawet ta dawna, jest jeszcze na wyciągnięcie ręki.

W rozdziale pt. „Czerwień/Lipień 2007” pokłoniłem się prostej mowie4, którą nadal posługują się mieszkańcy wielu wiosek Grodzieńszczyzny. Z pewnością nie jest to już taka sama prosta mowa jak przed wojną, gdyż wieloletnia sowiecka obecność w każdej dziedzinie życia na Białorusi i w tym przypadku dokonała pewnych dewiacji.

Dla poprawnego czytania tekstu napisanego prostą mową, także pojedynczych wyrazów w tym białoruskich, pogrubioną czcionką na przykład „a”, zaznaczyłem miejsce, w którym przypada akcent. Znakiem „ǔ” zaznaczyłem tak zwane długie „u” wymawiane jak polskie „ł”. To spółgłoskowe „ǔ” występuje przed innymi spółgłoskami, a także na początku i na końcu wyrazu. Przed samogłoskami występują spółgłoski „w” i „ł”. Ta wymienność, nieznana w języku polskim, powoduje to, że w różnych formach gramatycznych tego samego wyrazu mogą się pojawiać wymiennie albo spółgłoski „w” i „ł”, albo „ǔ”. Na przykład: haława (głowa), ale hałoǔ (głów), hałoǔka (główka); kłała (kładła), ale kłaǔ (kładł); kryknuła (krzyknęła), ale kryknuǔ (krzyknął).

Inną osobliwością języka białoruskiego jest przyimek, „u”, który w zależności od kontekstu zdania może oznaczać: do, w, po, na, przez, u, o, od. Samogłoska „u” wymienia się ze spółgłoską „ǔ”, a polega to na tym, że „ǔ” zstępuje „u” w pozycji między samogłoską i spółgłoską. Na przykład: ujechać u les (wjechać do lasu), ale pajsci ǔ szkołu (pójść do szkoły).

Niektóre nazwy i wyrazy napisane prostą mową oraz pojedyncze słowa białoruskie spolszczyłem. W przypisach podałem prawidłową dla nich wymowę. W tekście zastosowałem następujące skróty: (brs.) - białoruski, (czyt.) - czytaj, (łac.) - łaciński (pol.) - polski, (ros.) - rosyjski, (właść.) - właściwie.

Książkę nazwałem „Nad Gawią” aby już sam tytułu kojarzył się czytelnikowi z Kresami i zachęcił go do sięgnięcia po tę pracę. Chciałem również nim zaakcentować łączność z tymi ziemiami, Polaków w kraju i polonii zagranicznej, która jest żywa mimo zmiany granic i będzie istnieć nieprzerwanie.

Nasze miasteczko Sobotniki leży nad rzeką Gawią w rejonie5 Iwie, w obwodzie6 grodzieńskim na Białorusi. Grodzieńszczyzna jest spadkobierczynią Nowogródczyzny, a obecny rejon Iwie jest częścią przedwojennego powiatu lidzkiego. W swojej wielowiekowej historii Sobotniki najdłużej należały do powiatu oszmiańskiego województwa Wileńskiego, utworzonego w 1413 roku w Wielkim Księstwie Litewskim. Od 1569 roku należały do Rzeczypospolitej Obojga Narodów i w prawie niezmienionej strukturze administracyjnej (Oszmiana – powiat, Wilno – województwo, później gubernia) przetrwały do 1921 roku. 19 lutego tego samego roku zostało utworzone województwo Nowogródzkie w odrodzonym państwie polskim, a w jednym z jego powiatów, w Wołożynie, znalazła się gmina Sobotniki. W 1926 roku przeprowadzono reformę administracyjną Polski i z dniem 22 stycznia nasza gmina została przydzielona do powiatu lidzkiego. Ten stan trwał do dnia 17 września 1939 roku, czyli do zajęcia Kresów Wschodnich przez bolszewików. Od dnia 15 stycznia 1940 roku Sobotniki znajdują się w rejonie iwiejskim, znacznie mniejszym niż ten przedwojenny lidzki, a od 8 stycznia 1954 roku w nowoutworzonym obwodzie Grodzieńskim.

Nasza gmina od północnej strony dotyka Litwy i za graniczną miedzą ma gminę Dziewieniszki w rejonie solecznickim, którego zdecydowana większość stanowią Polacy. Po stronie białoruskiej sąsiadują z nią gminy: Gieraniony, Lipniszki, Iwie, Juraciszki i Traby. Ziemie te w swej dawnej historii związane były z takimi postaciami jak król Zygmunt August7, Barbara Radziwiłł8, z rodami Gasztoldów9, Kiszków10 i Radziwiłłów, z polskimi Tatarami11, z braćmi polskimi12, a w bliższych nam czasach z Józefem Piłsudskim13. Część tych ziem łączy rzeka Gawia, która swój początek bierze w okolicy niewielkiej wioski Dzijaki, tuż za Łukszanami. Jest to na północ od Dziewieniszek, ale po stronie białoruskiej w rejonie oszmiańskim. Od źródeł do granicy z Litwą jest niedaleko i Gawia szybko ją przekracza wpływając na tak zwany Worek Dziewieniski. Wraca na Białoruś za wioską Girdziuny i płynie przez nasz rejon iwiejski. Po pokonaniu w sumie siedemdziesięciu pięciu kilometrów, Gawia przy wiosce Burnosy wpada do Niemna.



1ziemlak - człowiek pochodzący z tej samej miejscowości, okolicy; krajan

2ekspatriant - osoba która pod przymusem lub dobrowolnie opuściła swoją ojczyznę

3chutor - jednozagrodowa osada wiejska na słabo zaludnionym obszarze Rosji w XV-XVII w.

4prosta mowa - gwara białoruska, której podstawą jest język białoruski, zawiera też wiele słów polskich i rosyjskich, trochę ukraińskich

5rejon - powiat

6obwód - województwo

7Zygmunt II August - ur. 01.08.1520 w Krakowie, zm. 07.07.1572 w Knyszynie, syn Zygmunta I Starego i księżniczki mediolańskiej Bony z rodu Sforza, ostatni król Polski z rodu Jagiellonów, panował od 1548, w 1569 doprowadził do zawarcia uniiu polsko-litewskiej w Lublinie i został pierwszym władcą Rzeczypospolitej Obojga Narodów, walczył z Moskwą o Inflanty, utworzył Komisję Morską i zapoczatkował budowę i organizację floty polskiej, zwolennik tolerancji religijnej, mecenas sztuki, posiadacz liczącej ok. 3,5 tys. tomów biblioteki i bogatej kolekcji arrasów

8Barbara Radziwiłł - ur. 06.12.1520 lub 1523 w Wilnie, zm. 08.05.1551 w Krakowie, druga żona Zygmunta Augusta, królowa polski od 07.12.1550; wcześniej 18.05.1537 poślubiła w Gieranionach Stanisława Gasztołda, wojewodę nowogródzkiego i trockiego, a cztery lata później owdowiała; w 1543 spotkała się w Gieranionach z Zygmuntem Augustem z którym w 1547 wzięła potajemnie ślub

9Gasztoldowie - magnacki ród szlachecki pieczętujący się herbem Abdank i wywodzący się z litewskiego bojarstwa; Marcin (ojciec Stanisława) toczył krwawe spory z Radziwiłłami i był najbogatszym magnatem na Litwie

10Kiszkowie -stary ród litewski pochodzenia mazowieckiego herbu Dąbrowa, który wydał dwóch hetmanów oraz kilku biskupów i wojewodów

11Tatarzy polscy - a właściwie litewscy, gdyż większość z nich mieszkała na byłych ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego i do końca I wojny swiatowej nazywano ich Tatarami litewskimi

12bracia polscy - nazywani także arianami, radykalna wspólnota religijna w Polsce i na Litwie (bracia litewscy - Szymon Budny) wyłoniona z kalwinizmu w latach 1562-1565; podstawą ich doktryny była wyłącznie Biblia, nie uznawali dogmatu o Trójcy Świętej, głosili radykalny program społeczny, tam gdzie działali przyczynili się do rozwoju szkolnictwa, wygnani w 1658 r.

[1] 2

Komentarze użytkowników
Wpisz swój komentarz oraz wypełnij pole Nazwa użytkownika!
Twój komentarz:
Nazwa użytkownika: