spotkania na wschodzie
pl ru

Podróże, Polskie Pogranicze

Niedzielna podróż. Różanystok-Bohoniki-Kruszyniany

Różanstocki kościół i klasztor w czasie zaborów przekazano mniszkom prawosławnym, do dziś zachowały się liczne zabudowania poklasztorne nawiązujące swoim stylem do rosyjskiej architektury sakralnej XIX wieku, a właściwie nie tyle nawet nawiązujące, co będące jej typowym przykładem - dawna cerkiew z cegieł, przysadzista, półokrągłe, łukowate wykończenia okien, podobnie z budynkami dawnego monasteru - półokrągłe wykończenia okien, sporo łuków, ale nie tak charakterystycznych dla zachodnioeuropejskiego gotyku - ostrych i smukłych, lecz łagodnych, miękkich, stanowiących pół okręgu. Gotyk zachodni pnie się ku górze, ku niebu, jest wydłużony, ostry i smukły; rosyjska architektura sakralna trzyma się bliżej ziemi, jest jakby onieśmielona, nie odważa się tak pysznie piąć ku górze.

Nie jestem po raz pierwszy w Różanymstoku, ale po raz pierwszy zwróciłem uwagę na to, że sporo osób zmierzających w stronę kościoła, zwłaszcza starszych, rozmawia między sobą językiem białoruskim - "ja pajdu", "ja prijedu"; nie tylko starsi, kilku 50-latków także. Katolicy władający językiem białoruskim to zjawisko nieznane w Polsce centralnej czy zachodniej; sam mieszkając od urodzenia w Białymstoku, dowiedziałem się o tym dopiero będąc na studiach.

W drodze z Różanegostoku robimy krótki postój koło Sidry, a dalej jedziemy do Bohonik - wioski, w której pozostały już tylko 3 rodziny tatarskie. Meczet został niedawno odnowiony, solidne, jasne deski niemal błyszczą w słońcu. Przed meczetem stoi autokar na opolskich numerach, grupa licealistów z opiekunami siedzi wewnątrz meczetu na dywanach. Dołączamy do nich, choć Tatarka oprowadzająca po meczecie daje nam do zrozumienia, żebyśmy zostali jeszcze po nich, bo dołączyliśmy zbyt późno, a chce nam opowiedzieć kilka ważnych rzeczy. Żywa, niewysoka i niemłoda już kobieta, broni się skutecznie przed pytaniami agresywnych licealistów, którzy za wszelką cenę usiłują udowodnić jej ignorancję w dziedzinie islamu.

- Jak może pani mówić, że zna Koran, skoro nie zna pani języka arabskiego?

- Czy jesteście sunnitami czy szyitami?

- To nie ma żadnego znaczenia, nie interesują mnie takie podziały - odparowuje.

- Ale to jest istotny podział!

Jest jeszcze kilka innych napastliwych pytań, dopiero rozsądna i stanowcza reakcja opiekuna ucina tę niemal pyskówkę. Cieszy to, że młodzi ludzie tak żywo interesują się światem, nie tylko swoją kulturą, religią, ale nie sposób zrozumieć ich agresji, chęci udowodnienia swojej wyższości nad prostą w sumie kobietą. A z drugiej strony może to jest cecha charakterystyczna ludzi w wieku licealnym, i nie ma w tym nic złego. Oby tylko nie utrwaliła im się na stałe.

- Zostawmy tego typu dyskusje i rozważania teologom muzułmańskim i chrześcijańskim - przerywa napiętą atmosferę opiekun.

401px_Bohoniki_meczet_przewodniczka

Przewodniczka w meczecie
Autor: Polimerek
(Licencja Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Z Bohonik przez Szudziałowo zmierzamy do Kruszynian. Rzut oka na meczet, architektonicznie nieco ciekawszy od bohonickiego, krótka wizyta na mizarze (cmentarzu muzułmańskim), z nagrobkami w języku rosyjskim z XIX wieku i w języku polskim z XX wieku. Powtarzające się nazwiska - Popławscy, Półtorzyccy, Koryccy, Adamowicze. Wiekowe, piękne sosny, nie tak smukłe, jak w puszczy, bo rosnące w oddaleniu od siebie. Jedna z nich musi liczyć zapewne kilkaset lat, ma tak gruby pień.

mizar3 mizar4
Na większości nagrobków wykonanych w XIX wieku widnieją inskrypcje w języku rosyjskim
Umieszczanie inskrypcji polskich, zwłaszcza po upadku Powstania Styczniowego, było surowo wzbronione przez władze carskie.


mizar1

Mizar w Kruszynianach

fot. Mariusz Derecki

Po obiedzie w Kruszynianach, wyruszamy z powrotem w stronę Szudziałowa, dalej jedziemy na północ do Starej Kamionki. Staram się jechać wolniej, by dokładniej móc się przyjrzeć pięknym krajobrazom za oknem, pofałdowanym polom, lasom na horyzoncie. Tuż przed Starą Kamionką otwiera się ze wzgórza przepiękny widok - ogromna przestrzeń obramowana wzgórzami i z każdej strony na horyzoncie lasy. Widok wręcz zapierający dech w piersiach.

sosna1 strumien
 Jedna ze starych sosen
 Puszczański strumień

fot. Mariusz Derecki


Teraz jeszcze tylko dojechać do Wierzchlesia, później do puszczy i wyczekiwany i zasłużony odpoczynek w cieniu strzelistych sosen w pobliżu Kopnej Góry, moczenie nóg w chłodnym, szemrzącym, czystym jak łza puszczańskim strumieniu, z którego nabieramy wodę do picia, a potem już błogie lenistwo...

Komentarze użytkowników
+ Dodaj komentarz
Wpisz swój komentarz oraz wypełnij pole Nazwa użytkownika!
Twój komentarz:
Nazwa użytkownika: