spotkania na wschodzie
pl ru

Historia, Rosja

Dobrowolna migracja Polaków na Syberię na przełomie XIX-XX w. Polsko-mazurskie wioski na południu Syberii

Dobrowolna migracja z ziem polskich na skalę masową zaczęła się w drugiej połowie XIX w. Szczególnie to dotknęło mieszkańców ziem Królestwa Polskiego. Początki emigracji zarobkowej z terenów polskich zaboru rosyjskiego, skierowanej przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, wystąpiły w latach 70. XIX w. Z ogólnej liczby około 1,3 do 1,4 mln. emigrantów, którzy opuścili obszar zaboru rosyjskiego do roku 1914, spośród ludności wiejskiej, która przeważała, około 75% udało się do Ameryki Północnej, ponad 10% do Ameryki Południowej, reszta do różnych krajów europejskich. Ogólna liczba wychodźców z Królestwa Polskiego w głąb Rosji, według stanu z około 1910 r., wynosiła orientacyjnie 400 000 - 600 000 osób[1].

Na charakter tej migracji, jej intensyfikację wpływały różne czynniki. Po reformach włościańskich w latach 60. XIX w. zaczęła powstawać coraz to większa liczba proletariatu rolnego poszukująca pracy. Zjawisko to zaostrzało się jeszcze bardziej w okresie kryzysu agrarnego, jaki w latach 80. ogarnął Rosję i Europę środkową[2]. Nie każdego włościanina było stać na kosztowny i kojarzony u zwykłego chłopa z niebezpieczeństwami wyjazd za ocean, dlatego często rolnicy zgadzali się na tańszy i nierzadko finansowany przez rząd wariant wyjazdu na Syberię, oprócz tego podróż na Syberię odbywała drogą lądową - pociągiem, a nie statkiem przez ocean. Na przełomie XIX-XX w. Syberia traciła powoli charakter miejsca zsyłek i wielkiego więzienia, stając się w dużym stopniu obszarem wolnego osadnictwa i nowym miejscem pracy dla wielu zawodów i ludzi kariery, w tym także wielu Polaków.

Lwowski „Przegląd Społeczny” informował, że w 1885 r. „do cesarstwa rosyjskiego ciągnęli tłumnie tkacze pozbawieni roboty, wskutek zastoju ekonomicznego z miejscowości fabrycznych z Łodzi, Zgierza, Pabianic, Zduńskiej Woli, Sieradza, Aleksandrowa, Konstantynowa i innych[3].

Były to jednak pojedyncze przesiedlenia jak również i przesiedlenia całymi rodzinami. Przede wszystkim byli to chłopi i kiedy zabrakło pracy w fabrykach – gotowi byli pracować na roli i jechać na Syberię.

Administracja carska była zainteresowana przesiedleńcami udającymi się za Ural, ponieważ zaludnienie Syberii było jednym z głównych celów polityki caratu. Rosja, dążąc do zagospodarowania i wykorzystania zasobów Syberii, obok przymusowego, prowadziła w II połowie XIX w, już na dużą skalę, wolne osadnictwo chłopskie. Główny szlak migracji na Syberię wiódł z guberni Rosji europejskiej, ogarniając chłopstwo rosyjskie i ukraińskie.

Za początek masowego osadnictwa włościan z Królestwa Polskiego można uznać rok 1885, kiedy dużego rozgłosu nabrała sprawa przesiedleń z powiatu koneckiego w guberni radomskiej do guberni tomskiej. Pod koniec XIX w. na Syberię migrowali polscy chłopi ze wszystkich guberni Królestwa, chociaż informacje dotyczą głównie guberni lubelskiej i piotrkowskiej, a w mniejszym stopniu – kieleckiej, kaliskiej i siedleckiej. Migrowali też polscy włościanie z guberni ukraińskich, białoruskich i litewskich, jednak do dziś proces ten nie został zbadany.

Biorąc pod uwagę ograniczenia, które władze wprowadziły wobec polskich ziemian oraz powstrzymywania włościan pochodzenia niepolskiego od emigracji, można przypuszczać, że działania władz guberni zachodnich miały na celu aktywizację ruchu przesiedleńczego Polaków, ponieważ właśnie takie działania były zgodne z prowadzoną wtedy polityką rządu rosyjskiego na ziemiach zachodnich.

Ukazem z 10 grudnia 1865 r., zabroniono nabywania ziemi osobom wyznania nieprawosławnego w guberniach Kraju Północno-Zachodniego. W dzienniku komisji nadzwyczajnej zamieszczono następującą definicję osoby pochodzenia polskiego:

[..] za osoby pochodzenia polskiego uznaje się nie tylko katolików w ogóle, lecz także Polaków i tych mieszkańców ziem zachodnich, którzy utożsamili się z narodowością polską. A zatem podstawową cechą pochodzenia polskiego jest używanie języka polskiego, przejawianie poglądów i dążeń charakterystycznych dla Polaków-katolików, a także – patriotyzmu polskiego. Z tego punktu widzenia można być Polakiem z krwi, ale nie „osobą pochodzenia polskiego” w tym szczególnym sensie, jak można być Rosjaninem z narodowości i jednocześnie być „osobą polskiego pochodzenia”. […] Zgodnie z doniesieniami kierowanymi do departamentu spraw ogólnych, wśród przesiedleńców do Kraju Przywiślańskiego są osoby, które nierzadko ulegają polonizacji, szczególnie w następnych pokoleniach. Wśród miejscowych Litwinów oraz Rosjan można spotkać osoby zupełnie spolonizowane. Takie osoby bez wątpienia muszą być zaliczane do „osób polskiego pochodzenia” i wobec nich należy stosować odpowiednie przepisy. Natomiast wobec Polaków, którzy zaliczają się już do narodowości rosyjskiej, takie przepisy nie mogą być stosowane[4].

W 1899 r. wprowadzone zostały zmiany, które łagodziły ustawę – pozwalano nabywać grunty w ograniczonej ilości nie więcej niż 60 dziesięcin na rodzinę. Złagodzenia zaniepokoiły władze. W raporcie generała-adiutanta skierowanym do ministra spraw wewnętrznych zaznaczono, że wprowadzone złagodzenie niekorzystnie wpływa na rozwój rosyjskiego obszarnictwa w Kraju Północno-Zachodnim. Natomiast przesiedlenie włościan pochodzenia rosyjskiego uważane było za niedopuszczalne, ponieważ – sprzeczne z polityką wobec polskich obszarników na tych ziemiach[5].

W II połowie XIX w. w Kraju Północno-Zachodnim i Kraju Południowo-Zachodnim mieszkało po około 500 000 Polaków[6]. Rząd brał pod uwagę perspektywę rozrastania Kraju Północno-Zachodniego i próbował ten proces zahamować, organizując miedzy nim i Rosją Centralną swoisty pas sanitarny, otaczający Kraj Północno-Zachodni od północy, wschodu i południa.

Wzrost liczebności Polaków w granicach tego pasa był związany przede wszystkim z polityką karną rządu rosyjskiego. Po amnestii uczestników powstania styczniowego zaczęły się powroty do ojczystych stron, ale rządowa amnestia ograniczała możliwość wracania do Kraju Północno-Zachodniego. Łatwiej było powrócić do Królestwa Polskiego, gdzie przykładowo po pierwszych amnestiach, w latach 60. osiedliło się do 6000 amnestiowanych mieszkańców z Kraju Północno-Zachodniego.

Jednak nawet tym, którym udało się wrócić do domu w Kraju Północno-Zachodnim czy Kraju Południowo-Zachodnim, nie było łatwo odnaleźć się w nowej rzeczywistości – nierzadko także z powodu nieoczekiwanego zimnego przyjęcia ze strony rodaków Polaków.

„Kraj” przetłumaczył i przedrukował bez żadnego komentarza taką relację z gazety rosyjskiej „Wołyń”:

Tak, z tej dumnej i zuchwałej postawy, z tych czapek na bakier, z tej odważnej powierzchowności, którą jawnie starali się przybrać powróceni do nas po manifeście z dnia 15 maja 1883 r. Polacy, nie można było nie wiedzieć, że rachowali oni tutaj na wdzięczność opinii publicznej. Lecz jakże gorzko się rozczarowali!... Krewni zdradzali nietajone niezadowolenie z nieoczekiwanego powrotu współspadkobierców i postarali się obejść ich przy pomocy różnych adwokatów… Nie pozostało nawet cienia nadziei otrzymania chociażby resztek dziedzictwa ojcowskiego… Zaczęli oni z szacunkiem wspominać o dalekiej i chłodnej, dobrodusznej i dostatecznej Syberii (sic!), a niektórzy z nich pokwapili się z powrotem do Syberii. Ci zaś, co pozostali tutaj, upadli mocno na duchu. Szukają jakiegokolwiek zarobku, i nie znajdując go w kraju, szukają możności ucieczki jak najdalej z ojczyzny, która tak srodze ich zawiodła[7].

W latach 70. i 80. Polacy po amnestii chętnie osiedlali się wzdłuż granic Kraju Północno-Zachodniego, w drugiej połowie lat 80. do tych guberni zaczęli przybywać Polacy w celu nabycia gruntów, ponieważ nie mieli oni prawa do nabywania ziemi w ojczyźnie[8]. Dotyczyło to Besarabii, gdzie już wcześniej zabroniono Polakom nabywania ziemi i przesiedleń, ale przede wszystkim z guberni: kurlandzkiej, smoleńskiej i chersońskiej. Na problem powstania enklaw polskich zwrócił uwagę Konstanty Pobiedonoscew. Zaniepokojenie Pobiedonoscewa podzielał także Nikołaj Bunge, który uważał, że ziemianie polscy próbują swoje straty odzyskać, kupując ziemie i nieruchomości w guberniach: chersońskiej, besarabskiej i na innych terenach przygranicznych[9].

Prawodawstwo w guberniach zachodnich było podobne jak w innych wewnętrznych guberniach Rosji, jednak nierzadko sprawy dotyczące Polaków na tych terenach były rozpatrywane pod wpływem decyzji dokonanych w Kraju Przywiślańskim. Takim przykładem może być posiedzenie komisji do przystosowania ustawodawstwa rosyjskiego wobec włościan Kraju Przywiślańskiego, które odbyło się w Warszawie w dniach 5–7 marca 1899 r. Posiedzenie to nie dotyczyło spraw przesiedleń włościan z guberni zachodnich, jednak w dokumentach komisji znalazły się pisma Urzędu Przesiedleńczego MSW skierowane do gubernatora mohylewskiego. Urząd Przesiedleńczy informował, że gubernatorzy wileński, kowieński i grodzieński poprosili o zastosowanie przepisów ustawy z 13 lipca 1889 r. na jednodworców i małorolną szlachtę wyznania rzymskokatolickiego, bo wydalenie takich osób jest bardzo pozytywne dla kraju z powodów politycznych. Urząd wyjaśnił generał-gubernatorowi Trockiemu, że ustawa nie zabrania takiego postępowania wobec jednodworców, ponieważ jeszcze w 1868 r. zapadła decyzja o zaliczeniu ich do włościan i mieszczan. Natomiast w sprawie szlachty małorolnej, ministerstwo uważało, że potrzebne są aktualne dane co do liczebności, majątku i zajęciach takich przedstawicieli szlachty, zamieszkałych w guberniach Kraju Północno-Zachodniego. Gubernator mohylewski w odpowiedzi na propozycję Urzędu Przesiedleńczego wskazał, że jeżeli rozciągnąć działanie ustawy na szlachtę małorolną, której tak w guberni nie jest dużo, to takie działanie tylko doprowadzi do nasilenia się ruchu przesiedleńczego wśród włościan, którzy będą domagać się takich samych praw[10].

Jedną z cech charakterystycznych zachodnich i południowo-zachodnich guberni Rosji, wchodzących niegdyś w skład Rzeczypospolitej, było istnienie licznej szlachty bezrolnej. Ci biedni zagrodowcy mieli jeden przywilej: żyli na ziemiach obszarniczych, gdzie budowali sobie chaty i płacili niewielki czynsz. Gdy zniesiono pańszczyznę, obszarnikom zaczęła być potrzebna ziemia na sprzedaż lub dzierżawę, postanowili więc wysiedlać szlachtę na zagrodzie. Polscy i rosyjscy ziemianie niszczyli całe wsie szlachty zagrodowej[11]. W dniu 18 stycznia 1868 r. odbyło się w Petersburgu posiedzenie Komitetu Głównego Spraw Włościańskich, podczas którego zadecydowano: Znieść przywileje szlachty polskiej i jednodworców w celu stopienia ich z całością mieszkańców wsi i miast[12].

Dekret o zakazie wysiedlania szlachty zagrodowej został podpisany 9 czerwca 1886 r., ale problem nadal był poważny. W kołach rządowych Rosji powstał plan przesiedlenia na Syberię kilku tysięcy polskiej szlachty. Minister spraw wewnętrznych Dmitrij Sipiagin w swoim piśmie z 4 kwietnia 1902 r. pisał, że szlachcie polskiej można zaproponować przesiedlenie na tereny nad Morzem Czarnym, jednak są one już przeludnione. Pozostawała Syberia. Najlepiej nadawały się ziemie wokół Amuru i wybrzeża Pacyfiku, ale na operację tego rodzaju brakowało środków. Sipiagin dopuszczał nawet przesiedlenie szlachty do guberni samarskiej, dotychczas zarezerwowanej wyłącznie dla Rosjan. Uważał, że przesiedleńcy muszą otrzymać drewno na budowę siedzib oraz na pokrycie kosztów podróży. Sipiagin nie życzył sobie, aby wśród przesiedleńców były rodziny ukraińskie, ponieważ rząd rosyjski ich potrzebował, by przeciwstawić je innym narodowościom. Bank Włościański mógłby znaleźć dla Ukraińców na miejscu ziemie zastawione pod hipotekę[13]. W latach 1903–1904 minister Sipiagin planował masowe przesiedlenie na Syberię 43 000 tzw. szlachty z czynszowników spod Nowogrodu Wołyńskiego[14]. Planowane przesiedlenie się nie odbyło, jednak kilka rodzin szlacheckich z guberni witebskiej przesiedliło się – na przykład w 1911 r. przesiedlili się bracia Franciszek, Ignacy i Konstanty Giedrojć-Juragowie, którzy na Syberii zamieszkali w chutorze Wasiljewskij w powiecie niżnieudińskim w guberni irkuckiej. W 1914 r. szlacheckie rodziny braci Feliksa i Franciszka Erdmanów zamieszkały w chutorach w gminie udońskiej w powiecie niżnieudińskim w guberni irkuckiej[15].

Władze uważały, że najlepszymi kolonizatorami Kraju Północno-Zachodniego i Kraju Południowo-Zachodniego są zamieszkali na tym terenie prawosławni – Białorusini, Ukraińcy oraz Rosjanie staroobrzędowcy. Od lat 60. XIX w. do początku XX w. władze Kraju Północno-Zachodniego niejednokrotnie proponowały, aby miejscowych prawosławnych oraz unitów wykorzystywać jako kolonizatorów i oddawać w ich ręce nadziały z majątków – majoratów. Do tych propozycji dołączyli się nawet naukowcy z nurtu słowianofilskiego, jak np. Piotr Bessonow, który był zwolennikiem kolonizacji Kraju Północno-Zachodniego przez staroobrzędowców. Bessonow osobiście rozmawiał ze staroobrzędowcami w centralnych guberniach Rosji i namawiał ich do przesiedlenia się na zachód – Kraj Północno-Zachodni opisywał im niemal jak Eldorado[16].

Jednak te przedsięwzięcia nie zwiększały obecności rosyjskiego elementu na Kresach, w związku z czym władze guberni zachodnich zwracały się do władz innych regionów z prośbą o przesłanie przesiedleńców[17].

Szczególną wagę do tego procesu przykładał wileński generał-gubernator Witalij Trocki. W 1899 r. zadecydował on o konfiskacie nadziałów przesiedleńczych, które przeszły w ręce katolików. Jego następca Piotr Świetopełk-Mirski uważał, iż niezwykle istotne jest umocnienie pozycji rosyjskiej w guberni kowieńskiej, gdzie i tak niewielka obecność Rosjan – 2129 rodzin. Generał-gubernator wiedział, że przyczyną tego zjawiska jest dominacja gospodarstw małorolnych. Ponadto przesiedleńcy na ziemiach guberni kowieńskiej byli – jego zdaniem – rozmieszczeni zbyt daleko od siebie, rząd udzielał im za mało pomocy i niedbale podchodził do wyboru przesiedleńców. Według Świętopełka-Mirskiego jedną z przyczyn była migracja włościan na wschód – zadecydował więc, aby potrzebujący włościanie pochodzenia rosyjskiego otrzymywali ziemię skarbową na miejscu. Tylko w skrajnych przypadkach można było dopuszczać ich przesiedlanie się na Syberię. Na przykład w 1904 r. w guberni kowieńskiej były zostały wydzielone dwa majątki ziemskie o ogólnej powierzchni 4000 dziesięcin. Jeden przeznaczono dla małorolnych chłopów z sąsiadującej guberni wileńskiej, natomiast drugi – dla włościan z Rosji wewnętrznej. Świetopełk-Mirski pokładał szczególnie nadzieję w chłopach z guberni sąsiednich: pskowskiej, smoleńskiej, czernihowskiej i połtawskiej oraz z guberni – jak je nazywał – problematycznych: kijowskiej, mińskiej i mohylewskiej[18].

W Petersburgu idea kolonizacji chłopskiej Kraju Północno-Zachodniego znalazła zwolennika w postaci Przewodniczącego Rady Ministrów Piotra Stołypina. Sam Stołypin posiadał majątek ziemski w guberni kowieńskiej. W 1910 r. zajmował się sprawą zachodniego ziemstwa. Sprawa ta dotyczyła wprowadzenia w 9 guberniach zachodnich instytucji ziemskich, takich jakie w Rosji centralnej istniały formalnie od 1864 r. Projekt tej ustawy ograniczał prawa ludności polskiej w wyborach do tych instytucji ziemskich. Natomiast Stołypin zauważył, że popieranie ziemian Rosjan jako ewentualnych wyborców nie opłaca się, ponieważ stanowią oni bardzo niewielką grupę. Pokładał nadzieję w zakupie majątków przez Bank Włościański, które miały być podzielone na drobne gospodarstwa, przeznaczone dla znanej liczby chłopów rosyjskich.

Stołypin uważał, że wystarczą 3 lata, żeby znacznie zmienić sytuację narodowościową wśród włościan[19].

W sprawie wciągnięcia guberni kraju Północno-Zachodniego pod działanie ustawy z 13 lipca 1889 r. na MSW jeszcze 13 sierpnia 1882 r. wystosowało okólnik do gubernatorów z pytaniami dotyczącymi przesiedleń. Odpowiedzi gubernatorów Kraju Północno-Zachodniego były ze sobą zgodne – wszyscy oni wyrazili sprzeciw dotyczący przesiedleń włościan, ponieważ było to wówczas to będzie sprzeczne z ideą rusyfikacji Kraju[20]. Jednak ograniczenia dotyczące guberni zachodnich nie znalazły odzwierciadlenia w ustawie z 13 lipca 1889 r. Mimo tego – jak twierdził minister spraw wewnętrznych Iwan Durnowo – było zrobiono wszystko dla utrzymania miejscowej rosyjskiej ludności mimo braku zakazu prawnego takiego rodzaju przesiedleń[21]. W lutym 1893 r. Siergiej Witte zaproponował zasiedlenie rejonów syberyjskiej kolei żelaznej przez włościan niektórych guberni kraju zachodniego, na co minister Durnowo stanowczo się stwierdził, że przesiedlenie z guberni zachodnich nie może być popierane, ponieważ rząd dotychczas przykładał siły w celu umocnienia tutaj rdzennej narodowości i że obecnie nie widzi żadnych podstaw, żeby odstępować od tego trybu[22]. Jednak niektórzy z gubernatorów Kraju Północno-Zachodniego nie byli zgodni z ministrem Durnowo. W 1894 r. gubernator grodzieński zwrócił się do MSW z prośbą o rozciągnięcie ustawy z 13 lipca 1889 r. na Kraj Północno-Zachodni, jednak MSW i generał-gubernatorzy wileńscy P. Orzewski (1893–1897 r.) i szczególnie Władimir Trocki (1897–1901 r.) byli temu przeciwni. Tego samego zdania był również nowy minister spraw wewnętrznych W. Plehwe, który w 1901 r. w notatce do Urzędu Przesiedleńczego pisał, że szczególnie nie pożądanym jest przesiedlanie się włościan rosyjskiego pochodzenia z guberni zachodnich, gdzie przeważa ludność nierosyjska[23].

W 1902 r. generał-gubernator wileński Władimir Trocki w piśmie do gubernatora wileńskiego w sprawie masowych próśb włościan powiatu disnieńskiego wskazywał na konieczność sprawdzenia, czy autorami owych pism z prośbami o przesiedlenie się na Syberię są osoby wyznania prawosławnego. Jeśli tak by było, generał-gubernator wskazywał na konieczność znalezienia dla nich gruntów na miejscu z pomocą Banku Włościańskiego, bo właśnie takie podejście będzie zgodne z interesami tych ludzi i rządu[24].

W sprawozdaniu za rok 1903 generał-gubernator Kraju Północno-Zachodniego Świętopełk-Mirski (1902–1904 r.) proponował wprowadzenie specjalnych warunków, aby z jednej strony powstrzymać włościan pochodzenia rosyjskiego przed przesiedlaniem się na Syberię, z drugiej zaś – aktywizować przesiedlenie włościan innych narodowości, w szczególności Polaków[25]. Ustawa z 13 lipca 1889 r., która przez długi czas nie była stosowana na terenie Kraju Północno-Zachodniego, musiała jednak być tam wprowadzona. Natomiast jeden z warunków przesiedlenia – konieczność uzyskania pozwolenia miejscowych władz w każdym przypadku – dawał władzom Kraju Północno-Zachodniego prawo do odmawiania prawosławnej ludności do przesiedleń na Syberię. Dnia 2 grudnia 1904 r. Urząd Przesiedleńczy przygotował dla Komitetu Ministrów specjalną notatkę, której nazwa mówi sama za siebie: O środkach zapobiegających przesiedlaniu się rdzennych mieszkańców rosyjskich[26]. Notatka ta była środkiem zapobiegawczym w odpowiedzi na nową ustawę o przesiedleniach z 6 czerwca 1904 r., która pozwalała włościanom przesiedlać się bez zgody w każdym przypadku ze strony władzy miejscowej, ale w tej ustawie zostały – w celu regulacji przesiedlenia – zawarte ograniczenia dotyczące tego, czy to były przesiedlenia niezbędne dla rządu czy też przesiedlenia ryzykowne i nieodpowiadające względom rządu. Właśnie opierając się na tych ograniczeniach, władze kraju i MSW zwróciły się do Zarządu Przesiedleńczego, aby przygotował on tę notatkę.

W guberniach południowo-zachodnich sytuacja związana z emigracją chłopów na Syberię wyglądała podobnie. W 1882 r. kijowski generał-gubernator A. Drenteln odmówił wyludniania tych ziem z narodowości tej samej co nasza, gdyż uważał, że jakiekolwiek osłabienie prawosławia służyłoby jedynie wzmocnieniu elementu polskiego[27].

Rewolucja 1905–1907 r. zmieniła tę sytuację. Gubernator grodzieński uważał przesiedlenie części włościan za Ural za bardzo pożądane. Gubernator miński sądził, iż przyniosłoby ono spokój dla środowiska włościańskiego[28].

Początek przesiedleń polskich włościan z guberni północno-zachodnich i południowo-zachodnich, podobnie jak przesiedlenia włościańskie z Królestwa, zaczął się po 1885 r. Pierwsze przesiedlenia odbywały się konno, podróż trwała zwykle około dwóch miesięcy. Dnia 8 maja 1886 r. 8 rodzin z guberni kowieńskiej porzuciło domy i konno dojechało do Tiumenia. Stamtąd grupa skierowała się ku Iszymowi, lecz w obwodzie iszymskim nic im nie wpadło w oko. Przesiedleńcy dowiedzieli się, że w gminie ust-tartasskiej mieszka dużo polskich przesiedleńców, że we wsi Spasskoje jest kościół katolicki i mieszka ksiądz. Bezzwłocznie wyruszyli więc tam i już 22 czerwca 1886 r., po 6,5 tygodniach podróży, przybyli do wsi Tiusmeń[29].

Najwięcej włościan z guberni grodzieńskiej wyjechało na Syberię w latach 1885–1905 z ziem, na których mieszkało najwięcej, a mianowicie z powiatów sokolskiego, bielskiego i białostockiego. Pierwszymi przesiedleńcami byli włościanie z powiatu bielskiego: do wyjazdu kilku rodzin doszło wskutek agitacji zesłańców administracyjnych, którzy przejeżdżali do powiatu, żeby zabrać na Syberię swoje rodziny. W 1899 r. niewielka grupa Polaków z Bielska w guberni grodzieńskiej przeniosła się do wsi Suchorieczje w powiecie tomskim[30]. W latach 1896–1908 polscy chłopi z powiatu wołkowyskiego guberni grodzieńskiej, z powiatu oszmiańskiego guberni wileńskiej oraz z guberni witebskiej i mińskiej na skutek braku ziemi przesiedlają się do wsi: Jentaul w gminie bolszemurtińskiej w guberni jenisejskiej, Łakino, Nikołajewka, Chmielewo i Wierchniepodjomnaja w gminie mieżewskiej w powiecie krasnojarskim, Kanok w gminie wierszyno-rybińskiej w powiecie krasnojarskim oraz Bizurań w powiecie kańskim[31]. W latach 1898–1903 do powiatu mariińskiego przesiedlali się polscy chłopi z guberni witebskiej z powiatów dźwińskiego, lucyńskiego i rzeżyckiego oraz z powiatu wołkowyskiego w guberni grodzieńskiej[32]. Po 1905 r. ruch przesiedleńczy właśnie z tych powiatów został skierowany do Stanów Zjednoczonych Ameryki[33].

W połowie lat 90. znaczna liczba rodzin polskich z guberni wileńskiej, witebskiej i kowieńskiej przeniosła się na Syberię. Jak relacjonuje gazeta „Kraj”:

Był to stan prawie epidemiczny, gdy zamożni nawet gospodarze, porzuciwszy własną ziemię, której im sprzedawać nie było wolno, spieniężywszy za bezcen dobytek, puszczali się w daleką drogę, marząc o żyznych obszarach, które jakoby za darmo rząd rozdawał, o rzekach płynących po złotym piasku, o życiu bez pracy w rozkoszach[34].

Proces ten nasilił się również po rozpoczęciu reformy przesiedleńczej w 1906 r. W 1910 r. niedaleko od kozackiej osady Karatuzskiej na południu guberni jenisejskiej osiedliły się pierwsze rodziny polskie z Litwy – Świektunowie i Makasowie, po ich przesiedleniu wioskę zazwyczaj nazywano Zaimek Polski. Była mieszkanka wsi Maria Zienkowiec wspomina:

Nasza rodzina w 1910 r. wyjechała z Polski na Litwę, jednak tam było żyć jeszcze gorzej i w 1912 r. mój dziadek Wincenty Makaś z żoną Zosią i czworgiem dzieci wyjechali na Syberię, ponieważ mówiono im, że ziemi tam dużo. [...]. Przyjechali najpierw do wsi Razjezżeńskiej i tam im poradzili osiedlić się tutaj[35].

W guberniach Kraju Południowo-Zachodniego procesy migracji odbywały się podobnie.

W 1891 r. „Kraj” donosił, że gubernator podolski został zasypany chłopskimi prośbami o pozwolenie na wyjazd z powiatów: kamienieckiego, kuszyckiego, mohylowskiego i jampolskiego. Chłopi z tych regionów, zablokowani pomiędzy polskimi i rosyjskimi majątkami ziemskimi, reagowali w ten sposób na wieści rozgłaszane przez zdemobilizowanych żołnierzy powracających z Syberii. Region Ussuri jawił się im jako ziemia obiecana, na której rozdawano wspaniałe majątki po 120 dziesięcin na głowę, za trzy ruble od dziesięciny[36].

W II połowie XIX w. na Ukrainie 6 mln chłopów posiadało 4 mln dziesięcin ziemi, a 7 tys. ziemian rosyjskich i polskich posiadało 6,5 mln dziesięcin. Brak ziemi był jedną z głównych przyczyn przesiedlania się polskich chłopów z guberni ukraińskich na Syberię. Gubernia wołyńska była jedną z najbardziej zacofanych na terenie Cesarstwa Rosyjskiego. Przemysł słabo się tam rozwijał. Najwięcej było przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w przetwórstwie cukru, ziarna, tytoniu i chmielu. W 1861 r. w guberni wołyńskiej mieszkało 13 812 niemieckich osadników, w 1871 r. – już 36 686, natomiast w 1884 r. – 139 699 osób[37]. Zwiększenie liczebności Niemców w guberni wołyńskiej było związane przede wszystkim z pogorszeniem sytuacji Niemców w Królestwie Polskim po powstaniu styczniowym oraz z problemem nabycia gruntów w latach 60. i 70. XIX w. Wszystko to zmuszało Niemców do wyjazdu na ziemi guberni wołyńskiej[38]. Jeszcze w XVIII w. często zwracano się do Niemców z prośbą o objęcie kontroli nad manufakturami na Wołyniu, na przykład fabryką porcelany w Korcu, fabryką tkanin koło Łucka lub hutami szkła w tym regionie. Opłacalność sprowadzenia siły roboczej z zagranicy ujawniła się jeszcze bardziej po ukazie z 1865 r., zabraniającym ludności pochodzenia polskiego kupowania ziemi. Niektórzy Polacy woleli w tej sytuacji, zamiast ustępować Rosjanom, odsprzedać majątek w stanie bankructwa lub wydzierżawić go Niemcom. Napływ Niemców na Wołyń odbywał się równocześnie z masowym wypędzaniem szlachty[39]. Rząd carski starał się przyciągnąć osadników niemieckich, aby zmniejszyć wpływy katolicyzmu i Polaków oraz wspierał osadnictwo niemieckie. Jednak po 1871 r. stosunek władz do niemieckich osadników zmienił się – dążono do zmniejszenia ich liczby m.in. przez odbieranie przywilejów. Związane to było ze zjednoczeniem i umocnieniem Niemiec[40].

W 1883 r. prasa rosyjska na Ukrainie zaczęła oskarżać Polaków o niekontrolowane wpuszczanie Niemców. Dziennik „Ruś” opublikował informację o wpływie niemieckim na Wołyniu, w której podkreślał, że niemieccy kolonizatorzy karczujący lasy należące do Polaków, jeszcze bardziej ograniczali prawo miejscowej ludności do serwitutów[41].

W 1884 r. „Kijewlanin” donosił o kolejnej polskiej „intrydze”: w powiatach nadgranicznych pomiędzy Austrią i Krajem Przywiślańskim koloniści, obywatele austriaccy lub niemieccy, w rzeczywistości okazywali się często Polakami. W piśmie żądano, żeby zakładać w takiej sytuacji szkoły rosyjskie i wzmacniać element wielkorosyjski w celu jak najszybszego dokonania asymilacji obcych[42].

Z kolei czasopismo „Ateneum” w 1889 r. zauważyło, że znaczna część kolonistów uchodzących za Niemców są to czystej wody Ślązacy z ojczystą mową polską[43].

W 1886 r. zaczęła się wojna celna z Niemcami, która spowodowała z kolei, że sytuacja niemieckich kolonistów stawała się coraz bardziej trudniejsza i niejednoznaczna, ale ich napływ się nie zmniejszał. Szybko spostrzeżono, że liczba cudzoziemców na Wołyniu wzrosła w latach 1880–1890 więcej niż dwukrotnie. Do antypolonizmu i antysemityzmu dołączył jeszcze trzeci typ ksenofobii[44].

Zmiany w prawodawstwie rosyjskim były na niekorzyść kolonistów, wśród których oprócz Niemców i Polaków byli również Czesi oraz Żydzi. Dnia 14/26 marca 1887 r. został wydany ukaz przypominający kolonistom o konieczności naturalizacji. To oznaczało przede wszystkim przejście na prawosławie. Ponadto cudzoziemcy, podobnie jak Żydzi, nie mieli już prawa wykupywania ziemi poza rogatkami miast. Z kolei państwo niemieckie 17 grudnia 1887 r. wprowadziło cła na rosyjskie zboże. W tych okolicznościach zawarto alians francusko-rosyjski. Na Ukrainie ukaz był przyczyną kilku wyjazdów kolonistów do Brazylii i do Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza po objęciu 8 października 1887 r. przez Ministerstwo Oświecenia Publicznego kontroli nad szkołami niemieckimi i czeskimi. Z kolei 15 czerwca 1888 r. zadecydowano, że koloniści mają płacić takie same podatki jak chłopi[45].

W 1890 r. liczba kolonistów wynosiła 195 333 osób, tylko 12 474 z nich mieszkało na Podolu, a jeszcze mniej na Kijowczyźnie. Większość zaś mieszkała na Wołyniu. W tym czasie napięcia rosyjsko-niemieckie coraz bardziej się powiększały. Ukaz z 14 marca 1892 r. zabraniał całkowicie kolonizacji na Wołyniu. W raporcie kijowskiego generał-gubernatora A. Ignatiewa do cesarza Mikołaja II w marcu 1895 r. zaznaczono, że chociaż większość Niemców wołyńskich przyjęła obywatelstwo rosyjskie, nadal pozostawali oni niebezpieczni, ponieważ zasymilowali się oni z kulturą polską, a nie z rosyjską[46].

Z kolei regulamin z 19 marca 1895 r. zabraniał przyjazdu Polaków z Kraju Przywiślańskiego, którzy poddali się agitacji werbowników, wyjeżdżających w poszukiwaniu młodzieży chłopskiej w okolice Łodzi i Bełchatowa.

W 1901 r. generał-gubernator M. Drogomirów zabronił wszelkich form cudzoziemskiego osadnictwa na Ukrainie[47].

W osadnikach widziano wrogi element, w związku z czym pracowici Niemcy albo wracali do państwa niemieckiego – takie przypadki jednak nie były masowe – albo wyjeżdżali do Królestwa Polskiego i taki powrót ich można było uznać za repatriację, ponieważ kilkadziesiąt lat temu oni sami wyjechali na Wołyń z Królestwa. Niestety w Królestwie Polskim problemy z nabyciem gruntów zmuszały Niemców kolonistów do wyjazdu za ocean. Właśnie problem rusyfikacji Niemców na Wołyniu został uznany w 1913 r. przez urzędnika Departamentu Pracy USA W. Gesbanda za podstawową przyczynę emigracji wołyńskich Niemców w latach 1883-1903 do USA[48].

Koloniści niemieccy szukali i innych miejsc do przesiedlenia się z guberni wołyńskiej. Najpierw próbowano w 1890 r. przesiedlić się do guberni czernihowskiej i połtawskiej. Były jednak również przypadki przesiedlenia się w głąb Rosji europejskiej – do guberni samarskiej i saratowskiej, gdzie już od końca XVIII w. istniały niemieckie kolonii nadwołżańskie[49].

Nowym kierunkiem emigracji niemieckich kolonistów stała się w ostatnim dziesięcioleciu XIX w. Syberia.

W latach 1890–1899 z Wołynia na Syberię przesiedliło się kilkaset niemiecko-polskich rodzin. Rodziny te wyjeżdżały do obwodów Dalekiego Wschodu – nadamurskiego (20 rodzin z miejscowości Goriuszki powiatu żytomierskiego) i ussuryjskiego, w obwody syberyjskie –turgajski i tobolski. Później, w 1907–1908 r., zostało założono kilka wiosek niemieckich kolonistów przesiedleńców w pobliżu Tomska[50]. Pod koniec XIX w. z powiatu władimir-wołyńskiego guberni wołyńskiej do guberni irkuckiej przesiedliło się kilkadziesiąt rodzin tzw. olędrów, którzy założyli 3 wioski – Zamostecze, Nowiny i Dagnie, obecnie to są dwie wsie – Pichtinsk i Średni Pichtinsk[51]. Kilka wiosek zostało założonych w powiecie minusińskim w guberni jenisejskiej przez przesiedleńców z guberni wołyńskiej jeszcze w latach 1896–1897. Były to Ałgysztak, Kresławka, Abadziul i Kożuchowski-Aleksandrówka[52] w gminie sałbińskiej. Założycielami byli Polacy, natomiast później zasiedlili wieś Polacy-Mazurzy luteranie oraz spolonizowani Niemcy. W aktach archiwum w Minusińsku zachował się dokument nadania ziemi dla osadników osady Kożuchowskiej-Aleksandrowki z wykazem nazwisk przybyłych razem z dziećmi, ich wieku i roku, kiedy przyjechali oraz ilość otrzymanej ziemi. W spisie są następujące nazwiska: Tews, Golc, Szmelberg, Pawelczyk, Krusko, Rogowski, Zmarzły, Sysko, Kiersz Jakub z rodziną i Kiersz Aleksander z rodziną[53]. Wieś oficjalnie powstała w 1897 r. na miejscu osady przesiedleńczej – Kożuchowski w okręgu milusińskim guberni jenisejskiej. Jednak mieszkańcy twierdzą, że wieś powstała ona w 1893 r. i 100-lecie wioski obchodzono w 1993 r. Założycielem wioski był Aleksander Kiersz, na cześć którego nazwano wioskę Aleksandrówką.

Wnuk Aleksandra Kiersza wspomina:

Rodzina mego dziadka była duża: czterech synów z żonami i dziećmi. Mieszkali wszyscy razem. Gospodarstwo nasze było też wspólne: cztery konie, cztery krowy, trzy cielęta, owce i ptactwo domowe. Oprócz pszenicy i żyta siali len. Z wełny tkaliśmy ubrania[54]

Później do Aleksandrówki przybyli Polacy-Mazurzy z guberni wołyńskiej. Jak wspomina wnuk przesiedleńców do Aleksandrówki Emil Cekało:

Ojciec i matka nastolatkami będąc przybyli razem z rodzicami. Rodzinę ojca głód zastał w guberni wołyńskiej. Stąd oni i przyjechali tutaj na swobodną ziemię. Wielu wtedy wyjechało do Brazylii, ale mój dziadek, Michał Cekało, wybrał Syberię”.

W 1904 r. w Aleksandrówce mieszkały 33 osoby, w 1909 r. – 160, natomiast w 1917 – 319 osób[55].

Większość polskich wiosek w okręgu minusińskim znajdowało się blisko siebie – w gminie sałbińskiej, w 1911 w Aleksandrówce, Ałgasztyku, Kresławce mieszkało razem 1 230 osób[56]. Na tle wszystkich tych wiosek Aleksandrówka różniła się od innych osad tym, że zamieszkujący tam Polacy i Niemcy byli luteranami i baptystami. W związku z czym, nie mieli takich problemów jak kościół i duszpasterstwo. Dom modlitwy chrześcijan-baptystów w Aleksandrówce był zbudowany na początku XX w. i do dziś służy wiernym, przewodniczący zebrania wybierany jest wśród szanowanych parafian przez wiernych. Swoją wiarę Polacy i Niemcy przywieźli z Wołynia, gdzie w II połowie XIX w. z powodu niezadowolenia z działalności luterańskiego duchowieństwa znacznie zwiększyła się liczba sekt protestanckich – w tym baptystów.

Obecnie wioskę zamieszkuję około 100 osób, duża część mieszkańców opuściło wieś na początku lat 90. podczas wyjazdów w ramach repatriacji do RFN.

Do lat. 30. XX . w pobliżu wioski Aleksandrówki znajdowało się kilka wiosek polskich, w tym Kresławka, gdzie w 1907 r. został poświęcony jedyny na południu guberni jenisejskiej kościół rzymsko-katolicki. W Kresławce i Ałgasztyku istniały tzn. jednoklasowe szkoły parafialne. W 1926 r. Ałgysztak i Kresławkę zamieszkiwało 1336 osób, 12 lat później od tych wiosek nic nie zostało. Represji stalinowskie skierowane przeciwko Polakom i kościołowi rzymsko-katolickiemu pozostawiły na miejscu tych wiosek fundament kościoła i porzucony cmentarz polski.

Z tych wszystkich wiosek jako polska postała tylko wieś Aleksandrówka.

Wieś Aleksandrówka przez ostatnie 20 lat powoli umierała. Odległość ze wsi do najbliższego miasta Minusińsk wynosi 120 km (do Abakanu – 150 km). Ostatnio jednak do wioski wracają byli mieszkańcy wsi. Cmentarz znajdujący się w 500 m. od wioski zachowywany jest przez mieszkańców wioski. Co 10 lat symbol cmentarza – duży 3 metrowy krzyż na wzgórzu odnawiany jest przez wiejskiego stolarza. Symbolizuje owy krzyż pamięć o pierwszych polskich osadnikach z Wołynia na przełomie XIX-XX ww.

Druga wieś, gdzie do dziś mieszkają potomkowie Polaków Mazurów – to wieś Znamienka, która została założona przed II wojną światową 80 km na północny wschód od Abakanu, obecnie w składzie rejonu bogradzkiego Republiki Chakasji. Początkowo to była wieś rosyjska, jednak po II wojnie światowej do Znamienki zaczęli przesiedlać się Polacy i Niemcy z oddalonej 70 km na wschód wsi Aleksandrówki rejonu krasnoturańskiego Kraju Krasnojarskiego.

Aleksandrówka leży prawie przy samej tajdze, mieszkańcy skarżyli się na brak dobrego połączenia z większymi miejscowościami (z Aleksandrówki jest ciężko dostać się do szpitali, szkoły średniej – w wiosnę i na jesieni drogi są nieprzejezdne). Oprócz tego istniały w te czasy problemy z dostarczeniem wody pitnej.

Jednak zupełnie inna przyczyna przesiedleń Polaków z Aleksandrówki jest wskazana w monografii A.L. Magdalina „Słowo Chrystusa narodom ziemi jenisejskiej”[57] Magdalin pisze, że tym przesiedleniom sprzyjała polityka przewodniczącego kołchozu w Znamience P.W. Tkaczenko, który był jednocześnie prezbitrem kościoła baptyskiego.

W Znamience mieszka obecnie ponad 60 rodzin polskich (dane administracji wsi Znamienki). Jeszcze do dzisiaj w rodzinach brzmi gwara mazurska. Polacy w domu modlitwy baptystów czytają Biblię i modlą się po polsku. Od 1999 r. w wiejskiej szkole podstawowej odbywają się fakultatywne zajęcia z języka polskiego, obecnie w 3 grupach wiekowych języka polskiego uczą się 49 uczniów , co stanowi 45% uczniów szkoły[58]. W Znamience prowadzi swoją działalność kulturalno-oświatową oddział Kulturalno-Narodowej Organizacji Społecznej „Polonia” Republiki Chakasji (poczynając od roku 1999 r., oddział nosi nazwę „Mazury”) . Kieruje tym oddziałem nauczycielka języka polskiego Olga Szuszenaczewa (z domu Sysko).

Na przełomie XX-XXI w. dzięki działalności polonijnej dzieciom ze Znamienki udało się odwiedzić ojczyznę swoich pradziadów. Wyjazdy te wspierają Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”. W lecie 2011 roku dzięki Stowarzyszeniu „Zielone dzieci” oraz Hufca ZHP w Mrągowie udało się sprowadzić większe grupy dzieci i młodzieży na warsztaty artystyczne oraz pobyty harcerskie na ziemi mazurskiej. Potomkowie Mazurów zapoznali się z ziemią przodków i na pewno zawiezli do swoich domów cząstkę duszy pięknej krainy – Mazur.

 Autor artykułu: dr Sergiusz Leończyk



[1] Pilch A., Wstęp [w:] Emigracja z ziem polskich w czasach nowożytnych i najnowszych (XVIII-XX w), pod red. A.Pilcha, Warszawa 1984, s.9.

[2] Masiarz W., Migracja chłopów polskich na Syberię w końcu XIX i na początku XX wieku, [w:] Syberia w historii i kulturze narodu polskiego pod redakcją naukową Antoniego Kuczyńskiego, Wrocław 1998, s. 231.

[3] Wychodźstwo włościan z Królestwa, „Przegląd Społeczny”, 1886:1, s.86.

[4] APB, Rząd Gubernialny Łomżyński. Wydział Wojskowo-Policyjny – Referat I, nr 793, k. 65–67.

[5] Lietuvos Valstybes Istorijos Archives, F. 378 b/s 1900. Vol. 278. K. 1–3.

[6] Всеподданейший отчет о произведенной в 1910 году по высочайшему повелению гофмейстером двора е.

Komentarze użytkowników
Wpisz swój komentarz oraz wypełnij pole Nazwa użytkownika!
Twój komentarz:
Nazwa użytkownika: